Urządzając mieszkanie lub dom, zwykle zależy nam na tym, aby stworzyć przestrzeń wygodną, przytulną i sprzyjającą odpoczynkowi. Wybieramy komfortową kanapę, odpowiedni materac, miękkie tekstylia i nastrojowe oświetlenie. Mimo to po całym dniu siadamy w salonie i… wcale nie czujemy, że odpoczywamy. Przyczyną może być nie tylko sposób, w jaki urządziliśmy wnętrze. Równie duże znaczenie ma to, jak funkcjonujemy w nim każdego dnia. Co sprawia, że nie możemy wypocząć we własnym mieszkaniu? Podpowiadamy!
Wnętrze, które nie pozwala się wyciszyć
Jednym z częstych błędów aranżacyjnych jest nadmiar bodźców. Otwarte półki wypełnione przedmiotami, dużo dekoracji, intensywne kolory czy zbyt mocne światło mogą sprawiać, że przestrzeń zamiast uspokajać, nieustannie przyciąga uwagę. Problemem jest również brak odpowiedniego przechowywania. Dokumenty leżące na stole, sterta ubrań czekających na złożenie czy sprzęt do pracy pozostawiony w salonie przypominają o kolejnych zadaniach.
Multitasking nie sprawdza się we wnętrzach
Znaczenie ma także sposób podziału przestrzeni. Jeśli kanapa jest jednocześnie miejscem odpoczynku, pracy z laptopem i jedzenia kolacji, trudno stworzyć wyraźne skojarzenie: tutaj kończą się obowiązki. Podobnie jest z sypialnią zamienioną częściowo w biuro. Warto więc, na ile pozwala metraż, rozdzielać poszczególne funkcje wnętrza. Czasem wystarczy zamykane miejsce na laptop, ograniczenie liczby przedmiotów pozostających na widoku czy kilka źródeł łagodniejszego światła zamiast jednej mocnej lampy sufitowej.
Kiedy dom staje się również biurem
Problem nie zawsze tkwi jednak w wystroju. W ostatnich latach dla wielu osób dom stał się jednocześnie miejscem życia prywatnego i pracy. W teorii zamknięcie laptopa powinno oznaczać koniec dnia zawodowego. W praktyce komputer nadal leży na stole, służbowy telefon jest pod ręką, a jedno powiadomienie wystarczy, aby myślami ponownie znaleźć się w pracy. Kluczem do wypoczynku we własnym domu jest więc wyznaczenie jasnej granicy między pracą i czasem prywatnym. Osobny gabinet jest idealnym rozwiązaniem, ale nie zawsze możliwym. W mniejszym mieszkaniu znaczenie mogą mieć nawet drobne rytuały: schowanie komputera po zakończeniu pracy, wyłączenie służbowych powiadomień czy uporządkowanie biurka. Chodzi o stworzenie czytelnego sygnału, że zawodowa część dnia dobiegła końca.
Czasem najlepiej odpocząć… od własnego domu!
Można jednak perfekcyjnie urządzić mieszkanie, zadbać o porządek i oddzielić biurko od kanapy, a mimo to nadal mieć problem z regeneracją. Powód bywa banalny: spędzamy w domu zdecydowanie za dużo czasu. Pracujemy z domu, robimy zakupy przez Internet, ćwiczymy przed ekranem a wieczorem oglądamy film na kanapie. Te same ściany towarzyszą nam podczas pracy, wykonywania obowiązków i odpoczynku. W pewnym momencie nawet najbardziej komfortowe wnętrze potrafi nas po prostu zmęczyć jeśli spędzamy w nim większość swojego czasu. Tutaj z pomocą przychodzi zwykła zmiana otoczenia. Nie musi to oznaczać dalekiej podróży ani dwutygodniowych wakacji. Weekend nad morzem w Panoramie Morskiej może być sposobem na przełamanie rutyny i wyjście z czterech ścian. Taki wyjazd oznacza, że na kilka dni z pola widzenia znikają biurko, pranie, sprzątanie i lista drobnych spraw do załatwienia. Pojawiają się za to nowe miejsca, aktywności i możliwość spędzenia czasu z bliskimi poza dobrze znanym schematem.

Dom powinien być miejscem, w którym możemy zwolnić i odzyskać energię. Znaczenie ma zarówno sposób, w jaki urządzamy nasze lokum, jak i nasze codzienne nawyki. Warto więc zadbać o przestrzeń sprzyjającą wyciszeniu, nauczyć się zostawiać zawodowe obowiązki poza strefą relaksu, a od czasu do czasu pozwolić sobie również na zmianę otoczenia. Dzięki temu dom znów może stać się miejscem, do którego wracamy nie tylko z przyzwyczajenia, ale przede wszystkim z przyjemnością.










